Norweski pacjent (Lars Lenth)

19 września 2019

Norweski, a z Polski

Lars Lenth znany jest już polskiemu czytelnikowi za sprawą jego debiutu literackiego „Mężczyźni, którzy nienawidzą wilków”. W nowej publikacji „Norweski pacjent” po raz kolejny osadza wydarzenia w surowej, mroźnej Norwegii, zaznaczając, że wspomniany chłód bierze się w większości z zachowań i relacji ludzkich. Tym razem nie uda mu się powstrzymać zbliżającego się rozlewu krwi, w dodatku lista osób zaangażowanych w sprawę jest niejasno szeroka, zatacza coraz szersze kręgi, a przede wszystkim idealnie punktuje ludzką bezduszność i chęć zysku. W książce nie boi się sięgnąć po żart, w głównej mierze sarkastyczny, idealnie pasujący do sytuacji, w których występuje.

Oslofjorden, oddalona od cywilizacji zatoczka, wydaje na świat swoją najnowszą tajemnicę – ciało robotnika. Bezapelacyjnie jest to morderstwo, co do tego nie ma wątpliwości, chociażby ze względu na przywiązane w różnych miejscach do ciała cegły budowlane, mające na nim ciążyć. Po wstępnych oględzinach okazuje się, że zwłoki należą do Polaka, który jak wielu innych pojechał do Norwegii w nadziei na dobry zarobek i ustabilizowanie swojej sytuacji finansowej. Analiza danych i rozesłany portret pamięciowy rozwiązuje języki wielu jego współpracowników. Wiemy, że pracował bez umowy, brał wszystkie nadgodziny i żył w dość prowizorycznych warunkach. Czym jednak szeregowy pracownik mógł podpaść swoim pracodawcom i co zrobił, że rozprawiono się z nim w tak bestialski sposób?

 

Sprawdź, czy twój apartamentowiec nie stoi na cmentarzysku

Bardzo szybko okazuje się, że powstające osiedle mieszkań o wysokim standardzie jest inwestycją o niestabilnym podłożu finansowym i prawnym. Przekręt goni przekręt, łapówki są na porządku dziennym. Drabina korupcji jest niewiarygodnie wysoka, z każdym tropem wzrasta o jeden szczebel i dodatkowo wskazuje powiązania poboczne. Terje Klavenes, developer odpowiedzialny za projekt, w dość nietuzinkowy sposób tuszuje wszystkie niedoskonałości. Na pozór jest nieskazitelnym biznesmenem, pomocnym, cenionym w środowisku. Okaże się, że nie cofnie się przed niczym, by osiągnąć swój cel. Zatrudniając ochroniarzy o mętnej przeszłości (fantastycznie skrojone postaci Nilsa i Rino) niebezpośrednio będzie zastraszał pracowników, nadal wyzyskiwał kontrahentów i przede wszystkim trzymał urzędników w szachu. Nie straszny będzie mu też protest obrońców praw przyrody, gdzie ucieknie się do z pozoru nielegalnych, ale czystych w świetle prawa metod.

Śledztwo zbliży do siebie trójkę bohaterów, którzy po latach spędzonych w szkole spotykają się już zawodowo. Adwokat Leo i policjantka Mariken będą stanowić zgrany duet, który pomimo żywionej sympatii i nostalgii będzie musiał przeciwstawić się temu trzeciemu – wspomnianemu Terje. Książka porusza problem emigrantów i ich traktowania w pracy, pokazuje również jak uniwersalna jest toczona od lat wojna deweloperów i obrońców środowiska. Zmiana systemu, w którym dochodzi do wypaczeń nie jest możliwa, co autor dobitnie zaznacza. To wcale nie znaczy, że nie można z tym walczyć powoli, krok po kroku, budynek po budynku.

 

Tagi
Kategoria Książki #zapowiedzi